Kolejne spotkanie „Pałacowe” - 13 marca – oczywiście piątunio – choć u nas raczej przesądnych nie było, bo humory były wyśmienite u wszystkich, którzy stawili się na trudnych zajęciach „o wartości pieniądza”. Dlaczego trudnych?? Temat "życiowy” i niby ciekawy – tylko jak wytłumaczyć dzieciom wczesnoszkolnym pojęcia: inflacja, popyt, podaż, hurt, detal, kurs walut itp. jeśli samemu zrozumiało się je dopiero w dorosłym życiu??
Dla prowadzącej było to nie lada wyzwanie, tym bardziej że od matmy, fizyki i chemii zawsze wolała polski, historię i muzykę. Jednak mimo trudności cel główny został osiągnięty – w głowach dzieci zostało stworzone połączenie nerwowe kojarzenia wyżej wymienionych pojęć z transakcjami kupna-sprzedaży.
Chyba największą atrakcją zajęć było potrójne organizowanie targu na którym trzeba było zakupić odpowiednie produkty. Na rynku nie było monopolu – różne sklepy, różne ceny, liczenie kto ile zarobił, kto ile wydał, a do tego utrudnienia – drożenie surowców, albo brak odpowiedniej ilości towaru. Niektórzy odkryli w sobie żyłkę handlowca, jeszcze inni przekupki.
Targowanie się nie było obce młodym ludziom – wniosek: trzeba ich wysyłać częściej na zakupy
Aneta
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aneta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aneta. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 marca 2015
czwartek, 29 stycznia 2015
Gra miejska - Potęga murów.
Od samego początku celem naszej nieformalnej grupy było dzielenie się „zasobami ludzkimi”
czyli wykorzystywanie w edukacji domowej ogromnego potencjału jaki wspólnie tworzymy: my
Matki i Ojcowie, nasze Dzieci, nasi Znajomi przychylni tej idei.
Jak się później okazało nasze możliwości są ogromne, a zaczęło się od gry miejskiej
realizowanej w ramach projektu ”Moje miasto jest ciekawe”, którą przeprowadziłam w pewien
jesienny dzień, jako wykwalifikowany przewodnik Warmii i Mazur. Od razu zaznaczę, że nie
byłam jej pomysłodawca a jedynie wykonawcą (copyright by Marta Kruk).
Celem tej gry było zapoznanie uczestników z
systemem obronnym dawnego Olsztyna - i
nie chodziło tu tylko o bramy wjazdowe i mury
obronne… Katedra, wały ziemne, zakole
rzeki Łyny – wszystko to sprawiało że nasze
miasto przez wiele stuleci całkiem skutecznie
opierało się najeźdźcom.
Mimo słabej pogody udało nam się opanować
kawał wiedzy a przy tym , co najważniejsze
POZNAĆ SIĘ i ZINTEGROWAĆ – bo w grze
uczestniczyli prawie wszyscy członkowie
zwartej ekipy EDWiM. Choć z początku
byliśmy rozpraszani przez mało dyskretną
ekipę filmową (bez szczegółów), to gdy w
końcu udało nam się jej „czmychnąć”
zaczęliśmy się dobrze bawić i… przekrzykiwać Ale co tu się dziwić: tyle tłamszonej przed
kamerami energii musiało się gdzieś potem ulotnić! Końcowym zadaniem było zbudowanie,
nieistniejącej już w rzeczywistości, Bramy Dolnej na makiecie Starówki z niewielkich cegiełek,
które były punktami zdobywanymi za prawidłowe wykonanie wcześniejszych zadań.
A po wszystkim… to na co dzieciaki czekały
najbardziej: zimny deser w ciepłej kawiarni
House Cafe, gdzie czekały na nas obradujące
Matki-Edukatorki.
Aneta
czyli wykorzystywanie w edukacji domowej ogromnego potencjału jaki wspólnie tworzymy: my
Matki i Ojcowie, nasze Dzieci, nasi Znajomi przychylni tej idei.
Jak się później okazało nasze możliwości są ogromne, a zaczęło się od gry miejskiej
realizowanej w ramach projektu ”Moje miasto jest ciekawe”, którą przeprowadziłam w pewien
jesienny dzień, jako wykwalifikowany przewodnik Warmii i Mazur. Od razu zaznaczę, że nie
byłam jej pomysłodawca a jedynie wykonawcą (copyright by Marta Kruk).
Celem tej gry było zapoznanie uczestników z
systemem obronnym dawnego Olsztyna - i
nie chodziło tu tylko o bramy wjazdowe i mury
obronne… Katedra, wały ziemne, zakole
rzeki Łyny – wszystko to sprawiało że nasze
miasto przez wiele stuleci całkiem skutecznie
opierało się najeźdźcom.
Mimo słabej pogody udało nam się opanować
kawał wiedzy a przy tym , co najważniejsze
POZNAĆ SIĘ i ZINTEGROWAĆ – bo w grze
uczestniczyli prawie wszyscy członkowie
zwartej ekipy EDWiM. Choć z początku
byliśmy rozpraszani przez mało dyskretną
ekipę filmową (bez szczegółów), to gdy w
końcu udało nam się jej „czmychnąć”
zaczęliśmy się dobrze bawić i… przekrzykiwać Ale co tu się dziwić: tyle tłamszonej przed
kamerami energii musiało się gdzieś potem ulotnić! Końcowym zadaniem było zbudowanie,
nieistniejącej już w rzeczywistości, Bramy Dolnej na makiecie Starówki z niewielkich cegiełek,
które były punktami zdobywanymi za prawidłowe wykonanie wcześniejszych zadań.
A po wszystkim… to na co dzieciaki czekały
najbardziej: zimny deser w ciepłej kawiarni
House Cafe, gdzie czekały na nas obradujące
Matki-Edukatorki.
Aneta
Subskrybuj:
Posty (Atom)





