środa, 1 kwietnia 2015

Zostańmy wynalazcami...

Wczoraj poznaliśmy Brama. Uroczego kilkulatka, który marzy o tym by w przyszłości zostać wynalazcą. 
Kim jest wynalazca? Jak pracuje?
Zobaczcie... jak wiele wspólnego może mieć dorosły innowator i rekonstruktor z Bramem! Codzienne notatki, poszukiwania rzeczy wspaniałych, niesamowitych...


A ty? Co dziś wymyśliłaś/wymyśliłeś na nowo?

wtorek, 31 marca 2015

Niesforny Bram, czyli wizyta w kinie studyjnym Awangarda2

Wtorkowe marcowe przedpołudnie. Pochmurno i wietrznie, deszczowo a nawet śnieżnie. W sam raz, by z filiżanką kawy lub herbaty zasiąść w wygodnym fotelu, w przytulnym, ciepłym pomieszczeniu.... W sam raz, by w gronie dobrych znajomych obejrzeć znakomity film.
To przytrafiło się dziś części naszej grupy EDWiM.
Odwiedziliśmy fantastyczne miejsce. Wspięliśmy się po licznych schodach, by spotkać przemiłe osoby prowadzące w Olsztynie studyjne kino Awangarda2.

Dzieci ulokowały się na czerwonych sofach.
Dorośli na kinowych, wygodnych fotelach.


A wracając do domu... potwierdziło się przypuszczenie, że Bram jest wśród nas;-)

***

Niesforny Bram. Ciepły, familijny film. Prowokujący salwy śmiechy i łzy wzruszenia. Uroczy główny bohater, nie pozwala się nie lubić. Nawet gdy jest 'niesforny'... a może właśnie dlatego, że taki jest... Jest przecież dzieckiem.

Awangardo, dziękujemy!


sobota, 28 marca 2015

Zajęcia teatralne

W olsztyńskim Pałacu Młodzieży organizowane są fantastyczne zajęcia. Między innymi wspaniała zabawa z panią Magdą Marek, która wprowadza dzieci w świat teatru. Co poniedziałek grupa, w której w składzie są również edukowane domowo dzieciaki, ćwiczy i bawi się improwizując, deklamując.... i co tam jeszcze;-)



A finałem takich zabaw bywają przedstawienia. Jak to ostatnie przygotowane z okazji Dnia Świętego Patryka.
Koniecznie zajrzyjcie jeszcze do galerii Pałacu Młodzieży oraz do galerii gazety olsztyńskiej.

Matematyczny kangur i sprawdzian z...

Niektórzy lubią matematyczne wyzwania. Bawią ich ciekawe zadania, takie jakie od lat proponowane są w ramach konkursu matematycznego kangur. W tym roku również wybraliśmy się do zaprzyjaźnionej szkoły podstawowej, by podjąć się wyzwania.
A przy okazji nawiązywaliśmy nowe znajomości i rozwijaliśmy te już istniejące. Wygląda na to, że poza dobrze napisanym testem matematycznym, jeszcze lepiej wypadł "sprawdzian z socjalizacji" ;-)



Zaćmienie słońca.

Jedna z ważniejszych informacji, która przepływała z ust do ust, dotyczyła zaćmienia słońca. Część EDWiM odwiedziła tego dnia olsztyńskie planetarium, gdzie przygotowany został sprzęt, umożliwiający bezpieczne podziwianie zjawiska. Kolorowe filtry, specjalne szybki... i mnóstwo ciekawskich oczu... 


A poza oglądaniem przed budynkiem planetarium, jak tarcza księżyca zasłania stopniowo słońce... Wzięliśmy udział w 45minutowym pokazie specjalnym.. Pod kopułą planetarium obejrzeliśmy różnego rodzaju zaćmienia, jak również tranzyty planet. Zobaczyliśmy potrójne księżycowe zaćmienie na odległej planecie oraz to nam najbliższe zaćmienie słońca, tyle że z perspektywy pełnego przesłonięcia tarczy.
Było - jak zwykle - fantastycznie!

Zgodnie z Naturą - warsztaty.

Zgodnie z Naturą to ogólnopolski projekt edukacji ekologicznej skierowany do szkół podstawowych i gimnazjalnych. 
Informacje na temat tego projektu znajdziecie na stronie internetowej CEO Zgodnie z Nauturą

Przed warsztatami dzieci przygotowywały się w domach, realizując zajęcia inspirowane scenariuszami lekcji [tutaj]


 Niektóre hasła były dzieciom znane, inne zupełnie nowe.


Niektóre rzeczy rozpracowywane były w domu... a część zajęć odbyła się na podwórku.



Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy scenariuszy nieco nie zmodyfikowali... Fantazja poniosła nas w rejony Natura2000 i bioróżnorodności...



A w dniu warsztatów?
W piątkowy poranek c
ień zmartwienia wkradał się na moje lico... Część dzieci wyjechała, część nie dojechała, byli też tacy, których zmogły kwestie zdrowotne... Co to będzie? Co to będzie... I nagle... zmartwienia prysły jak mydlana bańka... Przyjechała ekipa, która sprawiła, że przez kilka godzin dzieciarnia działała... 



A po warsztatach, gdy dzieci rozpoczęły opowiadanie o tym co wydarzyło się fajnego-i-ciekawego... to przestały mówić po godzinie! 



W finale padło hasło: - Czy możemy mieć jeszcze takie zajęcia? 
Chcemy jeszcze! 
Pozdrawiamy serdecznie i dzię-ku-je-my! grupa Edukacja Domowa Warmia i Mazury


i-jo i-jo, czyli wizyta u strażaków

Początek marca, jeszcze chłodne przedwiośnie... a ekipa młodszych dzieci EDWiM rusza sprawdzić co się dzieje u tych osób, które zajmują się naprawdę gorrrrącymi sprawami. Warsztaty w jednostce Staraży Pożarnej w Olsztynie, znajdującej się przy ulicy Zientary-Malewskiej, były fantastyczne.


Bardzo dziękujemy!

Warsztaty entomologiczne

20.02.2015 r. grupa dzieci z Edukacji Domowej WiM ruszyła na warsztaty prowadzone przez zawodowego entomologa - czyli znawcę i miłośnika owadów - Panią Dr ...


Uzbrojeni w lupy i dobry humor oraz chęci do poszerzenia wiedzy i umiejętność pracy w zespole... Zajęcia były fantastyczne i już umówiliśmy się na spotkanie latem, na łące:-)

Krótko o ekonomii wykładanej przez umysł humanistyczny

Kolejne spotkanie „Pałacowe” - 13 marca – oczywiście piątunio – choć u nas raczej przesądnych nie było, bo humory były wyśmienite u wszystkich, którzy stawili się na trudnych zajęciach „o wartości pieniądza”. Dlaczego trudnych?? Temat "życiowy” i niby ciekawy – tylko jak wytłumaczyć dzieciom wczesnoszkolnym pojęcia: inflacja, popyt, podaż, hurt, detal, kurs walut itp. jeśli samemu zrozumiało się je dopiero w dorosłym życiu?? 




Dla prowadzącej było to nie lada wyzwanie, tym bardziej że od matmy, fizyki i chemii zawsze wolała polski, historię i muzykę. Jednak mimo trudności cel główny został osiągnięty – w głowach dzieci zostało stworzone połączenie nerwowe kojarzenia wyżej wymienionych pojęć z transakcjami kupna-sprzedaży. 


Chyba największą atrakcją zajęć było potrójne organizowanie targu na którym trzeba było zakupić odpowiednie produkty. Na rynku nie było monopolu – różne sklepy, różne ceny, liczenie kto ile zarobił, kto ile wydał, a do tego utrudnienia – drożenie surowców, albo brak odpowiedniej ilości towaru. Niektórzy odkryli w sobie żyłkę handlowca, jeszcze inni przekupki. 


Targowanie się nie było obce młodym ludziom – wniosek: trzeba ich wysyłać częściej na zakupy
Aneta

piątek, 6 marca 2015

krótki spacer do biblioteki

Nie wybieram się do biblioteki bez mocnej torby, która nie urwie się pod ciężarem zawartości. Moja rodzina łaknie książek, czytamy wieczorami i rankami, uczymy się - też z książek. Problem jest tylko jeden: jak to wszystko donieść do domu? :) Wśród książek, które dziś oddaję do biblioteki  prawie wszystko dotyczy Antarktydy - tak, jak i nasze rozmowy domowe. Jestem w trakcie przeprowadzania warsztat z projektu "dziecko na warsztat II", stąd ta monotematyczność w lekturze ( a propos: naprawdę na Antarktydzie nie ma niedźwiedzi polarnych, ani Eskimosów - ciągle zastanawia mnie: skąd wzięło się to przekonanie wśród dorosłych ludzi?).


Na spacer zabieram naszą ulubioną sąsiadkę - też z edukacji domowej - która wychodzi nam na spotkanie z plecakiem pełnym książek. Ruszamy!
Wokół śnieg - w marcu musi być jak w garncu - tak przynajmniej twierdzi mój syn. 
Po drodze rozmawiamy o przebiśniegach, bo kilka oparło się niesprzyjającym warunkom i pokazało swoje białe kielichy.



Pani Ela z biblioteki nr 9 zawsze dopytuje nas - o czym teraz uczymy się i żartuje, że jej biblioteka jest nieoficjalnym księgozbiorem dla edukatorów domowych.
Obiecuję sobie, że moja torba w drodze powrotnej będzie lżejsza ... na próżno jednak!
Obietnice rozwiewają się, gdy widzę nowe zabawne książki.



Dziesięć książek! Torba na szczęście dużo zniesie.
Mimo wiatru w oczy i przenikającego zimna - cieszę się. Coś w sobie mają te-jeszcze-nie-przeczytane książki.
W domu od razu zaczynamy czytać.
Taki to już nasz urok.

autor: Bogusia

wtorek, 24 lutego 2015

Wielka Psota na Dzień Kota





    Radosny, słoneczny dzień i miłość do kotów to wystarczający powód, by wziąć udział w wielkiej  bitwie na kłębki na olsztyńskiej starówce. Tym razem do zadania stanął Patryk, który uwielbia koty i nie mógł przeoczyć takiej okazji. Brał udział w konkursach i zabawach, a potem dzielnie walczył na kłębki. Choć raz można popsocić jak kot i być bezkarnym w swoim szaleństwie. Sama słodycz!!!







zdjęcia: Dominik Ruczyński , Utrwal Wspomnienia

Kilka ciekawostek, o których pisał Patryk w ubiegłym roku:
 http://blogiceo.nq.pl/interpaczka2/365/

Agnieszka


sobota, 21 lutego 2015

Produkt deficytowy.

Największy problem edukacji domowej w wydaniu naszej rodziny? 
Czas.
W wiecznym deficycie.
Ciągłym niedostatku.
Nie działają magiczne sztuczki, nie skutkują próby stworzenia rozciągacza doby.
Czasu jest za mało, pomysłów zbyt wiele. Za dużo również pytań oraz rzeczy z gatunku "koniecznie do sprawdzenia!" lub "chcę więcej".



A cóż to, poza pomysłami, projektami, warsztatami, najwięcej tego czasu pożera... i co jednocześnie burzy odwieczny mit braku socjalizacji w edukacji domowej?

Kontakty.
Z rówieśnikami lub niekoniecznie. Kolegami, koleżankami, znajomymi i rodziną. Zarówno tymi chodzącymi do szkoły, jak i edukowanymi domowo. U nich, u nas, w przestrzeni publicznej lub kameralnie. 
Spotkania tematyczne lub zupełnie spontaniczne. Dające przestrzeń do swobdnych zabaw dzieci bez czujnego oka dorosłych, bez ciągłej kontroli i bez oceniania. Spotkania dłuższe niż kilkunastominutowa przerwa międzylekcyjna. Dające szansę zarówno na miły i twórczy czas, jak również na prawdziwe docieranie, zderzanie różnych poglądów, dyskusje a nawet dziecięce kłótnie... pierwsze miłości... przyjaźnie...

I choć wiem, że na brak czasu lekarstwem byłaby proste zrezygnowanie z kilku spotkań, projektów lub zajęć... To ciągle bilans zysków i strat sprawia, że wolimy mniej poleżeć do góry brzuchem, mniej przysłowiowo podłubać w nosie, nieco się pospieszyć... czasem podbiec... co jakiś czas utyskując na czasu deficyt ;-)

Karolina

czwartek, 12 lutego 2015

Warsztaty, seminaria, szkolenia, spotkania...

Nic się nie dzieje? 
Pustka? 
Cisza?
Nic bardziej mylnego... Dzieje się sporo... W zasadzie tyle się dzieje, że mimo posiadanych kilku głów i kilkunastu rąk, nie ma komu napisać na blogu.


Nie ma czasu na pisanie... Wklejka skrótu poniżej ;-)
Karolina


środa, 4 lutego 2015

Edu-różnorodność.

Jakże różnorodną jest grupa edukatorów domowych. Pochodzimy z różnych części kraju lub nawet świata. Mamy różny staż ED, różne doświadczenia szkolne i okołoszkolne. Nie zadziwiają mnie opinie wyrażane przez rodziców. Nie denerwują.... tylko czasem... 
Po przeczytaniu tekstu umieszczonego na stronie ChwileNaMiare... Po przeczytaniu wypowiedzi publikowanych w grupach na portalach społecznościowych...
Zadumałam się...
Mnie nie zaskakują pytania rozmówców. Ani wyrażane wątpliwości, bo te pojawiają się nawet u edukujących domowo [Tak, wiem, że nie u wszystkich]. Rad czasami posłucham, bo to rozwija moje postrzeganie świata, o perspektywę innych osób. Przecież posłuchać lub dać przestrzeń na czyjąs wypowiedź, nie oznacza wykonać i zastosować się.
To, że ludzie pytają, wydaje mi się naturalne. Edukacja domowa jest jednak niszowa;-) Nadal w kategorii 'nowość' ponieważ dopiero od niedawna o ED jest medialnie głośno. I mimo, że edukacja domowa w Polsce jest już pełnoletnia... Nadal niektórzy zastanawiają się, czy aby na pewno jest to zgodne z prawem i możliwe.
Ale czemu miałoby być inaczej? Czy fakt, że sami zainteresowani wiedzą... oznacza, że cały świat ma wiedzieć? Przyznaję, że jestem ignorantką w tak wielu kwestiach. Nie znam większości przepisów. I na wiele tematów mogłabym odpowiedzieć zdumionym "To w Polsce tak można?".

freepik


Fakt, że homeschooling wzbudza różne, nawet skrajne reakcje, też mnie nie zadziwia i nie mierzi... Wszak edukacja domowa, z rożnych względów, nie może być realizowana w każdym domu. Zatem dlaczego Ci, którzy tego nie uznają za "jedyną najsłuszniejszą z dróg" nie mieliby tego skomentować i skrytykować? Krytyka nie jest zła, o ile nie jest atakiem.

Posmutniałam.
Wypowiedzi, które tworzą obraz edukacji domowej w takiej formie nie budują dialogu. A przecież ta formuła edukacji nie musi być w opozycji poprzez udawadnianie pozostałym, że "są w błędzie" lub "są gorsi". Pozycjonowanie się w ten sposób, skazuje ED na nierówną walkę mniejszości. Warto znać atuty edukacji domowej, ponieważ niezaprzeczalnie je posiada. Dobrze o tym mówić, to oczywiste. Dlatego tutaj o edukacji domowej piszemy, choćby lakonicznie, choćby tylko sygnalizując czym dla nas ED jest.

Wolę funkcjonowanie obok siebie a nawet bycie razem, współpracę. O kobieto naiwnością przepełniona!;-) Szkoła prywatna, społeczna, publiczna. Edukacja domowa, demokratyczna unschooling. Formy zaspakajające różne potrzeby różnych ludzi. ED może wiele zaoferować szkołom, które nie są wyłącznie złe. ED może wiele skorzystać działając wespół "z systemem". W każdym razie, jak do tej pory, nam to się udaje.
Dzielić się wiedzą, pomysłami. Spotkać się i porozmawiać. Zrealizować projekt lub działanie. Cieszyć się tym, że budujemy. Nie tracić czasu na walkę o to czyj sztandar piękniejszą ma kokardę.
Karolina
P.S. Zerknijcie tutaj... Też ciekawie, prawda?
"The couple had been homeschooling for a couple of years, an experiment that gradually expanded into a 10-student “microschool” called Sesat School. This year, his students started attending AltSchool part-time, in what he calls a “hybrid” approach. He says it’s just one example of how a new crop of startups could use technology to create new educational models, somewhere between homeschooling and traditional school."

Świat Lego, czyli warsztaty, warsztaty...


       
Czy planetarium to tylko gwiazdy i planety? Oczywiście nie! 
   









Kilka dni temu mieliśmy okazję bawić się w salach planetarium fizyką, a dziś tworzyliśmy Świat Lego!

W zajęciach uczestniczyły dzieci z różnych środowisk. Praca przy kilkuosobowych stolikach była doskonałą okazją do ćwiczenia współpracy;-)

Karolina

czwartek, 29 stycznia 2015

Moc atrakcji.

Całe szczęście, że nasza grupa jest dość liczna. Możemy rozdzielić się na podgrupki i sprawdzić różne zajęcia.

Część ekipy rozpoczęła od zajęć w Pałacu Młodzieży (może pojawi się niebawem ich wpis?;-), reszta ruszyła do Planetarium. Z przygodami, a jakże. Najpierw kilka nieporozumień, trochę biegu między dwoma miejscami... Ale ostatecznie udało się dotrzeć na zajęcia w sali warsztatowej. 
Zabawna Nauka to godzina aktywności z polem magnetycznym, ruchomym obrazem, falami dźwiękowymi, ciśnieniem, robotami i robocikami, światłem... Mnogość rzeczy sprawiła, że przed zakończeniem zajęć już zapytałam się o możliwość spoktania naszej grupy na zajęciach tematycznych. Zamarzyły mi się zajęcia o konkretnej tematyce, by głębiej zająć się poszczególnymi zagadnieniami. 



Po warsztatach mieliśmy godzinę przerwy, którą spedziliśmy w bibliotece Planeta 11. Zdążyliśmy ogarnąć podstawowe potrzeby;-) i zostaliśmy wciągnięci w wir zabaw zorganizowanych przez grupkę przemiłych studentek.



Tuż przed 13tą ruszyliśmy znowu do Planetarium, aby (też z przygodą, tym razem zatytułowaną "numer rezerwacji";-) uczestniczyć w przedstawieniu improwizowanym na temat naszego Wszechświata. Tym razem nasza grupa powiększyła się o ekipe bawiącą od rana w Pałacu Młodzieży.

Podczas przedstawienia oglądaliśmy niebo po obu stronach naszego globu, ogladaliśmy glob z odległości umożliwiającej śledzenie toru każdej planety naszego Układu Słonecznego... Wybraliśmy się też nieco dalej, by spojrzeć na całą naszą Galaktykę... A potem, jeszcze oddaliliśmy się by zerknąć na przestrzeń usianą wieloma galaktykami.

Karolina

ferie nad feriami

Intensywność ferii zimowych daje nam w kość - ale jak tu nie skusić się - na przykład - na "Portretowe inspiracje"?
Oj, trzeba się skusić, zmęczenie wsadzić w kieszeń i ruszyć z miejsca przez zasypaną śniegiem Starówkę, bo to prawdziwa okazja, żeby w zamkowych salach doświadczyć, a nie tylko posłuchać o epoce barokowej - rozumiecie mnie, prawda?
Wielki ukłon składam w stronę pracowników Muzeum za przyjęcie dodatkowo naszej grupy edukacji domowej :).


A gdy już przyszliśmy i usadowiliśmy się na pomysłowych podkładkach - pojawiły się obrazy - portrety postaci sprzed lat, których stroje oraz uroda zaskakiwały. Próbowaliśmy odszyfrować uczucia osób portretowanych - poradziły sobie z tym całkiem dobrze obecne z nami dzieci z autyzmem. Nie było to łatwe, gdyż zaciśnięte usta kobiet i podwójne podbródki mężczyzn skrywały wiele uczuć i wiele opowieści. O niektórych z nich usłyszeliśmy - o pieniądzach, które sprzyjały kolejnym małżeństwom, mimo braku urody i miłości. Zwracały uwagę kosztowne ubrania i rękawice, które ważyły podobno kilka kilogramów. Jeśli chodzi o ubrania i ich ciężar, to dość szybko mogliśmy się przekonać, jak trudno jest założyć płaszcz podróżny czy suknię. Na wieszakach czekały na nas suknie, szuby i inne cudowności.
Przebieraniom nie było końca - i jak to moja koleżanka powiedziała:
- to 10 minut trwało, prawda? ... zaraz ...godzina już minęła?
I tak gwarno i hucznie porzuciliśmy przyjemne ubrania, wzdychając nad ich urokiem i odeszliśmy ubrani w dresy i kurtki, które nie ciągnęły się za nami z przyjemnym szelestem po ziemi, ale za to można w nich się zmieścić w drzwiach oraz przeciągnąć się bez pomocy innej osoby.



 a tak przy okazji - jaki to fajny pomysł -  podkładki do siedzenia...



autor: Bogusia

Gra miejska - Potęga murów.

Od samego początku celem naszej nieformalnej grupy było dzielenie się „zasobami ludzkimi” 

czyli wykorzystywanie w edukacji domowej ogromnego potencjału jaki wspólnie tworzymy: my 

Matki i Ojcowie, nasze Dzieci, nasi Znajomi przychylni tej idei.  
Jak się później okazało nasze możliwości są ogromne, a zaczęło się od gry miejskiej 

realizowanej w ramach projektu ”Moje miasto jest ciekawe”, którą przeprowadziłam w pewien 

jesienny dzień, jako wykwalifikowany przewodnik Warmii i Mazur. Od razu zaznaczę, że nie 

byłam jej pomysłodawca a jedynie wykonawcą (copyright by Marta Kruk).  


Celem tej gry było zapoznanie uczestników z 

systemem obronnym dawnego Olsztyna - i 

nie chodziło tu tylko o bramy wjazdowe i mury 

obronne… Katedra, wały ziemne, zakole 

rzeki Łyny – wszystko to  sprawiało że nasze 

miasto przez wiele stuleci całkiem skutecznie

opierało się najeźdźcom.
Mimo słabej pogody udało nam się opanować

kawał wiedzy a przy tym , co najważniejsze 

POZNAĆ SIĘ i ZINTEGROWAĆ – bo w grze 

uczestniczyli prawie wszyscy członkowie 

zwartej ekipy EDWiM. Choć z początku 

byliśmy rozpraszani przez mało dyskretną 

ekipę filmową (bez szczegółów), to gdy w 

końcu udało nam się jej „czmychnąć” 

zaczęliśmy się dobrze bawić i… przekrzykiwać Ale co tu się dziwić: tyle tłamszonej przed 

kamerami energii musiało się gdzieś potem ulotnić! Końcowym zadaniem było zbudowanie, 

nieistniejącej już w rzeczywistości, Bramy Dolnej na makiecie Starówki z niewielkich cegiełek, 

które były punktami zdobywanymi za prawidłowe wykonanie wcześniejszych zadań. 




A po wszystkim… to na co dzieciaki czekały 

najbardziej: zimny deser w ciepłej kawiarni 

House Cafe, gdzie czekały na nas obradujące

Matki-Edukatorki.






Aneta

wtorek, 27 stycznia 2015

Nie migaj się – MIGAJ Z NAMI!

Jak porozumieć się bez używania głosu? Oczywiście mimiką i gestami. Ale czy wystarczy dowolny gest, żeby przekazać bardziej skomplikowane treści? A czy język migowy to tylko dowolne machanie rękami?
Nasza grupa miała świetną okazję to tego, żeby skorzystać z nauki prowadzonej przez profesjonalną lektorkę, która będąc jednocześnie osobą Głuchą i nauczycielką, przekazuje bogactwo tego pięknego języka słyszącym. W tym miejscu kieruję szczególne podziękowania do wyżej wspomnianej lektorki – Małgorzaty Mickiewicz.
Uczestnicy mogli się przekonać, że – mimo iż mimika jest niezwykle ważna przy używaniu języka migowego – nie jest ona wystarczająca do tego, żeby nawiązać kontakt z osobą niesłyszącą. Z drugiej strony nauka znaków określających emocje unaoczniła, w jaki sposób Polski Język Migowy (PJM) łączy mimikę, gest i ruch całego ciała.

W trakcie zajęć oprócz znaków PJM prezentowane były też elementy savoir-vivru stosowanego w kulturze Głuchych (nawiązywanie i utrzymywanie kontaktu wzrokowego, specyfika dotyku czy nadawanie imion-znaków w języku migowym). Poza tym uczestnicy mogli uruchomić wyobraźnię, zastanowić się i wypróbować, jak zawołać osobę, która nie słyszy.
Zyski z zajęć: znajomość różnych znaków, uzyskanie własnego imienia w języku migowym, poznanie podstawowych zasad zachowania w obecności osoby Głuchej.

Orszula

P.S. Słowo „Głuchy” celowo pisane jest z wielkiej litery – wskazuje ono na identyfikację części ludzi niesłyszących z Głuchą mniejszością kulturową i językową.

Kolorowy Wszechświat.

W województwie warmińsko-mazurskim trwają zimowe ferie, w związku z tym szereg miejsc organizuje dodatkowe spotkania. I tak na przykład w Planetarium można spędzić dwa tygodnie na różnych pokazach i warsztatach

Credit: galeria własna, zdjęcie wykonane przed pokazem.... 
ponieważ w trakcie światło telefonu przeszkadza w oglądaniu pokazu:-)

Dziś uczestniczyliśmy w interaktywnej opowieści na temat Kolorowego Wszechświata. Na czym polegała ta interaktywność? Prowadzący nie tylko opowiadał o planetach, satelitach, gwiazdach, mgławicach... ale zadawał pytania... a co najważniejsze... słuchał dziecięcych odpowiedzi;-)
Niby nic wielkiego... A jednak! 
Jaką planetę teraz odwiedzimy? Decydują okrzyki dzieci.
Gdy dzieciarnia zaproponowała aby pod koniec polecieć i zobaczyć Drogę Mleczną... Prowadzący pozwolił nam zajrzeć i tam.
Zresztą Prowadzący ujął mnie już na samym początku mówiąc o tym, że jest to w pewnym stopniu przygotowana, ale jednak improwizacja i prosi aby dzieci nie rozmawiały ze sobą... ale rozmawiały z nim, pytały, odpowiadały.


Z sali padało mnóstwo okrzyków. Jowisz. Księżyc. Ziemia. Mgławica Kocie Oko. Pierścienie z lodu... Słońce z wodoru. Kepler. Karzeł.
Fantastyczne!

Było ciekawie, było zabawnie. Był też moment gdy pędząc między asteroidami mój błędnik wykonał salto i musiałam zamknąć oczy by ukoić trzewia;-)

Karolina

P.S. Jak nazywa się planeta położona najbliżej nas?

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Granice sztuki.

W minionym tygodniu, niektórzy z nas zmagali się z pierwszymi egzaminami. Do Warszawy ruszyła część naszej warminsko-mazurskiej drużyny. W sumie egzaminów podjęło się sześcioro uczniów.
A po egzaminach, Jasiek musiał wracać do domu, a pozostała część ekipy ruszyła do Muzeum Narodowego w Warszawie. Tam… zaczęliśmy od pysznej kawy, czekolady, ciast (mmmm…)… a potem zwiedziliśmy Galerię Faras… (tu nabieram głęboko powietrza… głęboko, gdyż targają mną emocje… przez moment bowiem poczułam się znowu jak dziecko, które w czasach głębokiego PRL zwiedza muzeum… zabrakło tylko kapci na buty… przykra atmosfera, powarkujące panie…)
Po wejściu na wyższe kondygnacje muzealnego budynku…. Ah! Galeria Dawnego Malarstwa Europejskiego / PEJZAŻ W SZTUCE NOWOŻYTNEJ Przerwa na muzealny sklepik, w którym było mnóstwo wspaniałych książek! A później uczta! Galeria Sztuki XX i XXI Wieku… Coś co tygryski lubią najbardziej! Poczułam się znowu jak w ulubionym Muzeum Narodowym w Krakowie.
Jednym z eksponatów były… nazwijmy to – klocki lego… I tu pytanie… Co sztuką jest i kiedy? Kto decyduje o tym, że tak zbudowane klocki znajdują swoje miejsce w galerii… A co z konstrukcjami, które powstają w naszych domach?
muzeum
Credit: galeria własna.
Granice sztuki….
Karolina
[wpis ukazał się na blogu paczka]

Noc Biologów

W kilku miastach Polski, nie tylko nocą, ale przez niemal cały piątkowy dzień, trwały spotkania w ramach akcji Noc Biologów.
Tak! Oczywiście my również tam byliśmy! :-)
Serdecznie dziękujemy studentom i pracownikom Wydziału Bilogicznego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Karolina